POV Juliana
Cierpliwie czekaliśmy w małej restauracji. Westchnąłem po raz n-ty, odkąd tu przybyliśmy, oparłem łokieć o stół, podparłem brodę dłonią i wypuściłem gorące powietrze z ust.
– Jesteś zmęczony, Julian?
Podniosłem wzrok na dźwięk głosu i zobaczyłem Silasa przeglądającego telefon. Skrzywiłem się. – Żartujesz sobie? Jesteśmy tu od prawie godziny.
– Nie masz telefonu? Zadzwoń do Luciana albo
















