Randkowanie z najlepszym przyjacielem mojego taty

Randkowanie z najlepszym przyjacielem mojego taty

Autor: Aeliana Thorne

Przyjaciel mojego taty: 06
Autor: Aeliana Thorne
25 maj 2026
Wychodząc z samolotu, wypełniłem płuca świeżym powietrzem, którego tak bardzo mi brakowało na pokładzie. Z westchnieniem zarzuciłem torbę na ramię i ruszyłem w stronę wyjścia. Nie mogłem uwierzyć, że naprawdę to robię – dziewiętnastolatek wyciągnięty z uczelni, lecący przez pół kontynentu, z Los Angeles w Kalifornii do Toronto w Kanadzie, na jakieś durne spotkanie rodzinne... niesamowita zabawa... pomyślałem sarkastycznie. Po dotarciu do wyjścia pchnąłem drzwi i wyszedłem na zewnątrz. Świeża bryza Toronto omiotła moje policzki. Natychmiast dostrzegłem mojego przyrodniego brata, Damiana. Był o dwa lata młodszy ode mnie, miał brązowe włosy i zielone oczy, co było wyraźnym dowodem na to, że mamy wspólnego ojca... Robiłem, co mogłem, by nie przewrócić oczami, podchodząc do niego. Stał oparty o czarnego SUV-a, z rękami wetkniętymi w kieszenie bluzy i w czarnych spodniach. "Cześć, Caspian!" – na jego twarzy pojawił się największy i najbardziej sztuczny uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałem, gdy tylko stanąłem przed nim. Odwzajemniłem uśmiech. "Kope lat, braciszku" – uścisnął mnie. Moje ciało zesztywniało z szoku, bo nigdy wcześniej mnie nie przytulał. Zawsze dbaliśmy o to, by zachowywać między sobą jak największy dystans i unikać kontaktu fizycznego. "Jak było w Los Angeles?" – wyszczerzył się, zaskakując mnie swoją nagłą radosnością. "Chodźmy, mama i tata czekają, żeby cię przywitać w domu" – dodał, a w jego głosie słychać było kanadyjski akcent, gdy otwierał drzwi od strony pasażera. Bez słowa wsunąłem się do środka i natychmiast zapiąłem pasy. On usiadł za kierownicą i odpalił silnik. Patrzyłem przez okno, gdy auto ruszyło. Minęło półtora roku, odkąd opuściłem dom, a niewiele się zmieniło. "Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłem na wiadomość o twoim powrocie" – zaczął rozmowę, a ja spojrzałem na niego dziwnie. Czy on uderzył się w głowę? Najwyraźniej zapomniał o tym, że nigdy, ale to nigdy się nie dogadywaliśmy. Przypomniałem sobie nasze relacje – jeśli akurat nie okładaliśmy się pięściami, to skakaliśmy sobie do gardeł, a on teraz zachowywał się, jakby nic się nie stało... prychnąłem w duchu... w tę grę można grać we dwoje. "W domu było nudno bez ciebie, starszy bracie!" – kontynuował z uśmiechem, podczas gdy ja gapiłem się na niego z niedowierzaniem, po czym skinąłem głową. Może wydoroślał i przestał zachowywać się jak bachor, który chce mieć wszystko, co należy do mnie... to był nasz największy problem. Znów wyjrzałem przez okno. Reszta drogi minęła w całkowitej ciszy... nie licząc irytującej piosenki lecącej w radiu. **** "Caspian, Caspian, jesteśmy w domu". Głos Damiana zadudnił mi w uszach i obudziłem się gwałtownie. "Oops, sorki, że cię wystraszyłem" – powiedział i wysiadł z samochodu. Wziąłem torbę i wyszedłem z auta. Przede mną stała ogromna rezydencja przypominająca pałac, z niewielkim ogrodem kwiatowym – dokładnie tak, jak ją zapamiętałem. W tej samej chwili drzwi otworzyły się i wyszła z nich kobieta o blond włosach i blado-niebieskich oczach, ubrana w białą sukienkę. Promieniała, podchodząc do mnie, by mocno mnie uścisnąć. Po chwili odsunęła się i ujęła moją twarz w dłonie, szeroko się uśmiechając. "Witaj w domu, Caspianie" – powiedziała moja macocha, Beatrix Valerius. "Dzięki" – odpowiedziałem znudzony, już marząc o powrocie tam, skąd przyjechałem. "Chodź, musisz być zmęczony. Sprzątnęłam i przygotowałam twój pokój" – uśmiechnęła się promiennie i wprowadziła mnie do środka. Rodzina Valeriusów należała do najbogatszych w Kanadzie i dumnie obnosili się ze swoim bogactwem w każdym, nawet najmniejszym detalu. **** Wchodząc do swojego pokoju, westchnąłem z satysfakcją. Wszystko było dokładnie tak, jak zapamiętałem, nic nie zmieniło swojego miejsca. Mój pokój był prosty: duże łóżko, szafa, biurko do nauki w kącie, telewizor z płaskim ekranem, łazienka i wyjście na balkon. Rzuciłem torbę na podłogę, podbiegłem i wskoczyłem na łóżko, rozkoszując się jego ciepłem, znajomością i miękkością. Natychmiast podszedłem do szuflady i wyciągnąłem swój stary telefon. Próbowałem go włączyć, ale bateria była całkowicie wyładowana. Podłączyłem go do ładowarki i po chwili urządzenie ożyło. Uśmiechnąłem się na myśl o zadzwonieniu do mojego najlepszego kumpla i współlokatora. Już tęskniłem za Julianem. Zastanawiałem się, co ten idiota robi bez mnie – pewnie ślini się do swojego tajemniczego obiektu westchnień... zaśmiałem się pod nosem. W tym momencie drzwi mojego pokoju uchyliły się i zajrzała przez nie mała główka. Zaśmiałem się, gdy jej małe oczka skanowały pokój, aż spoczęły na mnie. "Caspian?" – zapytała cichym, zdezorientowanym głosem. Wyglądało na to, że w końcu nauczyła się wymawiać moje imię. "Wyjdź stamtąd, Orzeszku". Zasikała się ze śmiechu, wbiegła do pokoju i wpadła prosto w moje otwarte ramiona. Śmiała się jeszcze głośniej, gdy zacząłem kręcić się z nią w kółko, po czym odstawiłem ją na ziemię. "Tęskniłaś za mną, Orzeszku?" – zapytałem, a ona wydęła wargi. "Nie jestem już mała, mam już sześć lat!" – wtrąciła dumnie. "Och, mój błąd" – zaśmiałem się. Maisie miała cztery lata, kiedy wyjeżdżałem, i była mi najbliższą osobą w tej rodzinie. Miała kręcone brązowe włosy i zielone oczy, podobne do moich. "Więc nie tęskniłaś?" – zapytałem ponownie, kucając przy niej. "Oczywiście, że tęskniłam. Jesteś okrutny. Nigdy nie dzwoniłeś" – wydęła wargi i przygryzła dolną wargę... najsłodsze stworzenie na ziemi. "Przepraszam za to, ale teraz, kiedy jestem w domu, obiecuję ci to wynagrodzić". "Obiecaj" – wystawiła swój mały paluszek, a my złożyliśmy uroczystą przysięgę. "Obiecuję, Orzeszku" – pogładziłem ją po głowie, a ona zachichotała, klaszcząc w dłonie. "Caspianie, twój tata przyszedł!"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 76

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

76 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Przyjaciel mojego taty: 06 – Randkowanie z najlepszym przyjacielem mojego taty | Czytaj powieści online na beletrystyka