Puk, puk!
Cicho zapukałem do drzwi, zaglądając w każdą szczelinę, by upewnić się, że nikt nie nadchodzi, podczas gdy niecierpliwie tupałem nogą o podłogę. Dlaczego otwarcie tych cholernych drzwi zajmowało mu tyle czasu?
Uderzyłem ponownie, nie doczekawszy się odpowiedzi, mrużąc brwi i zastanawiając się, co on tam porabia. Obracałem głowę w obie strony, zerkając za róg, bo przysiągłbym, że słyszę k
















