— Jesteś głodny?
Podniosłem głowę na dźwięk tego głosu i zobaczyłem tę wariatkę, która trzymała mi przed nosem kanapkę, ale odwróciłem wzrok; kto wie, czy nie była zatruta.
— Nie chcesz, to nie, twoja sprawa — wzruszyła ramionami i wgryzła się w nią łapczywie, po czym wróciła na swoje miejsce na gałęziach.
Uniosłem głowę, czując, jak słońce parzy moją skórę. Jak długo byłem już związany? Tak... dw
















