PUNKT WIDZENIA JULIANA
Dwa dni później wylądowałem w Kanadzie, w Toronto. Z torbą przewieszoną przez ramię, głową wtuloną w kaptur i dłońmi wsuniętymi w kieszenie swetra, wyszedłem z lotniska i złapałem taksówkę, natychmiast podając kierowcy adres. Odjechał, a ja ze wszystkich sił starałem się nie panikować.
Nie tak wyobrażałem sobie odwiedziny w domu Caspiana, tego nawet nie można było nazwać o
















