Kaelen potarł dłonią twarz, chodząc niespokojnie po pokoju. Dzwonił do niej raz po raz, niczym szaleniec.
— Odbierz ten cholerny telefon, Elise — krzyknął niecierpliwie.
Był pełen niepokoju, mimo że powiedziano mu, iż jego ludzie ich uratowali.
Powinien był wysłać więcej ludzi. Niech to szlag.
Po raz pierwszy w życiu poczuł się tak, jakby ktoś usunął mu grunt spod nóg, gdy usłyszał o ataku. Strach
















