Była druga rano, kiedy dotarł do rezydencji. Domostwo utonęło w ciszy. Wszyscy spali. Wolał, żeby tak było.
W tej chwili nie miał ochoty z nikim rozmawiać. Kaelen ruszył w stronę jej pokoju szybkim, zdecydowanym krokiem.
Pchnął lekko bramkę, a drzwi same się otworzyły. Jego oczy natychmiast spoczęły na postaci leżącej w łóżku. Coś ścisnęło go za serce. Zamknął za sobą drzwi i wsunął palce do kiesz
















