Pchnął jej ramiona w dół i sięgnął, by odpiąć stanik.
Szorstkie opuszki jego zimnych palców muskały lekko jej ciepłą, miękką skórę, wywołując dreszcz gęsiej skórki na plecach. Mocno zacisnęła oczy i przygryzła wargę, by powstrzymać szloch. Jego gorący i rwany oddech na jej szyi zdradzał niecierpliwość i głód, co przerażało ją na śmierć. Jej serce było bliskie pęknięcia.
Nie było dla niej wyjścia.
















