— Wiem, że nie śpisz, Hermosa — jego głos, głośny i wyraźny, posłał tysiąc woltów prądu wzdłuż jej kręgosłupa.
Pod aksamitną narzutą Elise była skąpana w gęstej warstwie zimnego potu. Mocno zacisnęła dłoń na ustach, by zdusić szloch, który chciał wyrwać się z jej gardła, podczas gdy płakała w milczeniu. Szczęka ją bolała, a oczy piekły. Czuła mdłości ze strachu.
— Wiem, że mnie widziałaś, skarbie
















