To, co czuła w tej chwili, było nie do opisania. Pod maską oszołomienia kipiała w niej frustracja, gniew i upokorzenie. Łzy bezsilności wezbrały w jej oczach i nie minęło dużo czasu, aż spłynęły po rozpalonych policzkach.
On siedział nieruchomo w fotelu, obserwując ją, czekając na jej kolejny ruch.
Rzuciła się w stronę kominka i bez zastanowienia włożyła rękę w ogień, by wyrwać resztki swojej suki
















