— Nie, proszę... ja... pozwól mi przespać tutaj dzisiejszą noc — błagała żałośnie, a łza spłynęła po jej lewym policzku.
— Wstawaj. Natychmiast — warknął, zirytowany jej ciągłym oporem.
— Nie, proszę... nie — błagała ponownie, próbując wyswobodzić ramię z jego uścisku. Wezbrał w nim gniew; nie lubił faktu, że próbowała się go pozbyć. Przeszył ją gwałtownym spojrzeniem, od którego jej serce na chw
















