Chwycił ją za rękę i powoli przyciągnął na swoje kolana. Nie walczyła, bo wiedziała, że konsekwencje tylko by ją zabolały. Trzymała głowę nisko, gdy objął ramieniem jej delikatną talię i przyciągnął bliżej swojej piersi.
Delikatnie odgarnął pasma z jej czoła, odsłaniając siniaka. Położył dłoń na jej ciepłym policzku.
— Wciąż boli? — zapytał cicho, przyglądając się ranie.
— Nie... niezbyt — odpowie
















