– O której godzinie chcesz wyjść? – zapytała.
– Cóż, jeśli będziesz tak kontynuować, to bardzo niedługo. W przeciwnym razie nie obwiniaj mnie za to, co się stanie.
Poruszyła podbrzuszem, pieszcząc moją twardość przez nasze spodnie, jakby w odpowiedzi. To tylko zintensyfikowało moje pragnienie bycia z nią, a jej diabelski uśmiech dawał jasno do zrozumienia, że jest w pełni świadoma mojego stanu.
Po
















