Następnie, po chwili ciszy, westchnął.
— Chciałbym móc robić to wszystko dla ciebie od dnia twoich narodzin.
Wzruszyłam ramionami.
— To nie twoja wina.
Zaśmiał się z bólem.
— Powinienem był szukać cię z większym zaangażowaniem. — Opuścił głowę.
Słuchając tych słów i patrząc na niego, zrobiło mi się go żal. Wstałam, podeszłam bliżej i położyłam swoją dłoń na jego dłoni.
— Vittorio, nie znam cię d
















