Zastępcza panna młoda

Zastępcza panna młoda

Autor: Zephyrine Vance

Rozdział 7 Czy za dużo myślę?
Autor: Zephyrine Vance
6 lip 2026
**Elena** Siedziałam na skraju dużego basenu, ciesząc się ciepłą pogodą. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się uczuciem promieni słonecznych na mojej skórze. Nagle odwróciłam się, słysząc znajomy głos. — Eleno, tu jesteś! Szukałam cię — powiedziała pani Ashford, podchodząc bliżej. Gwałtownie wstałam. — Przepraszam, pani Ashford. — Och, nie przepraszaj. Myślałam, że wciąż jesteś w swoim pokoju. Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość. Poznasz dziś rodzinę! Zaprosiłam wszystkich na kolację. Przygotuj się; będą tutaj za godzinę. — Tak, pani Ashford — skinęłam głową. Znowu poczułam się jak zwierzątko domowe. Teraz mnie miała i zapraszała wszystkich, by sobie na mnie popatrzyli. Jakoś pogodziłam się z tym, że od teraz tak właśnie będzie to wyglądać. Po spotkaniu z Minną miałam tylko nadzieję, że po prostu za dużo analizuję, a oni naprawdę chcą, żeby ich syn poślubił kogoś, kogo sami wybrali. Czułam, że z radością zostanę ich zwierzakiem, jeśli miałoby to oznaczać, że przeżyję długie życie i umrę śmiercią naturalną. — Chodź, Eleno; pomogę ci. Wybierzemy dla ciebie jakąś ładną sukienkę. Chwyciła mnie za rękę, wyglądając na dość podekscytowaną. Dobrze, ja też czułam odrobinę ekscytacji na myśl o spotkaniu z Silasem. Niestety, po zobaczeniu jego zdjęcia uznałam go za przystojnego. Kiedy weszłyśmy do mojego pokoju, otworzyła ogromną szafę wnękową w garderobie. Przesuwając palcami po sukienkach, wyraźnie delektowała się dotykiem ich materiału. Uwielbiała zakupy; byłam pewna, że to ona wybrała tam wszystkie ubrania. — To jest ta — powiedziała zaborczo, chwytając jedną z sukienek i wyciągając ją. Musiałam przyznać, że wyglądała ładnie, z krótką spódniczką, która odsłaniała trochę mojego ciała, ale bez przesady. Następnie przeszła do butów i wybrała białe sandały. Były ładne, mimo że na płaskiej podeszwie. Spojrzała na mnie z uśmiechem. — No dalej, Eleno, na co czekasz? Weź szybko prysznic. Nie mamy dużo czasu. Moje oczy się rozszerzyły i pospieszyłam do łazienki, robiąc to, co kazała. Właśnie miałam wejść pod prysznic, gdy znów usłyszałam jej głos. — Nie zapomnij się ogolić, Eleno. Nie zostaw ani jednego włoska. Krzyknęła z garderoby obok. Rozpoczęłam zabieg, starając się być tak szybka, jak to tylko możliwe. Kiedy skończyłam, wyszłam w szlafroku. Uśmiechnęła się do mnie i podała mi sukienkę oraz bieliznę. — Załóż to. Wzięłam je i ruszyłam w stronę łazienki, ale mnie powstrzymała. Moje serce zabiło szybciej. — Ubierz się tutaj. Chcę cię zobaczyć. Początkowo nie zrozumiałam i próbowałam przekonać samą siebie, że się przesłyszałam. Kiedy jednak wyjaśniła to, wpatrując się we mnie, ze strachem skinęłam głową. Chociaż jej polecenia przekraczały wszelkie granice, uznałam, że posłuszeństwo będzie lepszym wyjściem. Rozchyliłam szlafrok i położyłam go na białej kanapie obok mnie. Podniosłam sukienkę, gdy znów usłyszałam jej głos. — Stój. Serce omal nie wyskoczyło mi z piersi. — Odłóż sukienkę na kanapę i stój prosto. Wypełniłam jej polecenie, stojąc tam całkowicie naga. Przesunęła wzrokiem po moim ciele, a ja czułam się okropnie, gdy mnie tak lustrowała. Odgarnęła mi włosy za ramiona, delikatnie przesuwając palcami po mojej klatce piersiowej. Jej spojrzenie przez chwilę zatrzymało się na moich piersiach, po czym powędrowało w dół. Przez dłuższą chwilę patrzyła na moją nagą skórę między nogami. — Rozchyl nogi, Eleno. Rozchyl je szeroko. Kucnęła, a ja zamknęłam oczy, gdy się przysunęła. Miałam tylko nadzieję, że nie jest lesbijką czy coś w tym stylu, bo nie wiedziałam, ile jeszcze zdołam znieść. W końcu wstała z zadowolonym uśmiechem. — Idealnie ogolona. Mężczyźni to lubią. Jestem pewna, że mój syn również to doceni. Masz ładną, miękką skórę i umięśnioną budowę, ale bez przesady. Jesteś idealna dla mojego Silasa. Wybiorę odpowiedni kosmetyk, żeby twoja skóra pozostała piękna i gładka. A teraz załóż najpierw bieliznę, a potem sukienkę, Eleno. Miałam wiele do powiedzenia, ale przełknęłam te słowa z powrotem. Pragnęłam jedynie uciec i w tamtym momencie przysięgłam sobie, że pewnego dnia mi się to uda. Kiedy skończyłam się ubierać, założyła suchy szlafrok i gestem nakazała mi usiąść przy toaletce. Rozczesała mi włosy i zrobiła delikatny masaż głowy. Choć powinnam była się tym cieszyć, w tej sytuacji nie potrafiłam się uspokoić. — Wiem, że się teraz boisz, ale nie ma takiej potrzeby. Będziesz należeć do tej rodziny, a my dbamy o członków naszej rodziny. Zmuszałam się do uśmiechu, marząc o tym, by móc uwierzyć w jej słowa. Po ułożeniu mi włosów nałożyła lekki makijaż. W liście Silas zabronił mi noszenia jakiegokolwiek makijażu, ale nie odważyłam się odezwać słowem. W końcu spojrzała na mnie, usatysfakcjonowana efektem. — Wyglądasz pięknie, Eleno. Teraz chcę, żebyś tu na mnie zaczekała. Ja też się przebiorę, a potem po ciebie wrócę, żeby zaprowadzić cię na dół. — Tak, pani Ashford. Następnie wyszła. Wypuściłam powietrze i zamknęłam oczy. Trudno było powstrzymać płacz. Zastanawiałam się, czy Silas po ślubie będzie mnie traktował w ten sam sposób. Co, jeśli jest taki sam? Co, jeśli będzie się nade mną znęcał? Co, jeśli mnie nienawidzi? Minęła krótka chwila, a te myśli całkowicie wypełniły mój umysł, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Do pokoju weszła pani Ashford. Miała na sobie sukienkę podobną do mojej, tyle że fioletową, a na nogach szpilki. — Jesteś gotowa, moja droga? — zapytała. Skinęłam głową, a ona wzięła mnie za rękę. Wyszłyśmy do ogrodu, gdzie rozstawiono kilka ogromnych namiotów, wypełnionych wygodnymi i pięknymi meblami. — Spójrzcie tylko na te dwie oszałamiające piękności! — Pan Ashford uśmiechnął się do nas. Myślę, że jego pojawienie się było pierwszą miłą rzeczą, jaką zobaczyłam w tym miejscu. Spojrzał na żonę z podziwem, a ona odwzajemniła uśmiech jak zakochana kobieta. Puściła moją rękę i podeszła do męża, całując go, po czym usiadła obok niego i położyła dłoń na jego udzie. — Usiądź, Eleno — powiedział. Usiadłam naprzeciwko nich. Podał mi szklankę wody z plasterkiem cytryny. Właśnie wtedy usłyszałam krzyk dziecka. — Dziadku, dziadku! Odwróciłam się, by sprawdzić, kto to. Pan Ashford ruszył w ich stronę, z radością biorąc na ręce małą dziewczynkę i całując ją. Stał tam, podczas gdy podeszła również para. Rozpoznałam mężczyznę; to był brat Silasa. Pani Ashford także poszła się z nimi przywitać. Ściskali się i całowali. Wstałam, zanim się do mnie zbliżyli. — Pozwólcie, że przedstawię naszego nowego członka rodziny. To Elena, narzeczona Silasa. Przystojny mężczyzna początkowo spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami, a potem przywitał się skinieniem głowy. — To Cyrus, mój najstarszy syn, i jego żona, Maura. Maura podeszła do mnie i ucałowała mnie w oba policzki. Wyglądała pięknie ze swoimi czarnymi włosami, niebieskimi oczami i smukłą sylwetką. — A ten zuchwały maluch to nasza wnuczka, Skye — powiedziała pani Ashford. — Miło mi was wszystkich poznać — odezwałam się. Wszyscy usiedli i zaczęli rozmawiać, podczas gdy pan Ashford bawił się ze Skye. Byłam ciekawa Maury. Zastanawiałam się, czy stała się panią Ashford w taki sam sposób jak ja. Wyglądała na szczęśliwą i z pewnością siebie rozmawiała ze starszym państwem Ashford. Wszyscy odwróciliśmy się, gdy usłyszeliśmy kolejny głos. Podeszła do nas dziewczyna, również piękna, o długich czarnych włosach i niebieskich oczach. Rozpoznałam ją ze zdjęcia. Gdy do nas dotarła, przytuliła państwa Ashford, a potem wycałowała wszystkich po kolei. — Blaire, pozwól, że przedstawię ci Elenę. Eleno, to moja córka, moje najmłodsze dziecko — powiedziała pani Ashford. Blaire uśmiechnęła się i skinęła głową, po czym zajęła miejsce. Kontynuowali pogawędkę, dopóki pani Ashford nie spojrzała na swój złoty zegarek, a potem na Cyrusa. — Cyrus, rozmawiałeś z Silasem? Na jego twarzy malował się przepraszający wyraz. — Tak, mamo, ale on nie może dzisiaj przyjść. Jest zbyt zajęty swoimi interesami. Oboje rodzice wyglądali na rozczarowanych, ale w końcu to pan Ashford przerwał ciszę. — Trudno; czas na kolację. Skoro jest na tyle głupi, żeby przegapić miłe chwile z rodziną, to niech tak będzie. Porozmawiam z nim jutro. Wszyscy wstaliśmy i przeszliśmy do innego namiotu, w którym znajdował się ogromny stół jadalniany. Usiedliśmy, a służba zaczęła podawać jedzenie. — Mamo, ostatnio wspominałaś, że masz nam coś do pokazania — zwrócił się Cyrus do matki. Zastanowiła się przez chwilę, po czym przytaknęła. — Cyrus, Blaire, chodźcie proszę ze mną. Niedługo wrócimy. Pan Ashford wyglądał na zaciekawionego, ale skinął głową z aprobatą.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Czy za dużo myślę? – Zastępcza panna młoda | Czytaj powieści online na beletrystyka