**Elena**
Patrzyłam, jak odjeżdżają, i przez chwilę stałam przy oknie, czując zagubienie. Byłam pewna, że zrobi mi krzywdę fizyczną, ale tego nie zrobił. Właściwie był całkiem miły, zupełnie niepodobny do siebie. Najgorsze było to, że w jego ramionach potrafiłam się całkowicie uspokoić. Stał się jedyną osobą, która przynosiła mi ukojenie, a mimo to bałam się go, jednocześnie żywiąc do niego jakieś
















