Wyszeptał, nie przerywając swoich ruchów.
– Chcę dojść.
Uśmiechnął się.
– Myślisz, że na to zasługujesz?
– Proszę.
– Najpierw upadłaś, choć kazałem ci tego unikać, a potem mówisz, że przy mnie się nudzisz. Naprawdę powinienem dawać ci nagrodę?
– Więcej tego nie zrobię.
Spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
– Obiecujesz mi to?
– Tak, tak. Obiecuję. – Skinęłam głową.
– Będziesz od teraz posłuszna
















