– Masz sińce na udzie.
Spojrzałam na nie; rzeczywiście wyglądało to źle, ale choć od dawna tak mocno nie upadłam, byłam do tego przyzwyczajona.
– Kiedyś miałam ich mnóstwo.
Milczał, ale widziałam, że wcale mu się to nie spodobało. Kiedy się ubraliśmy, zapytał, czy chcę obejrzeć film w sali kinowej. Właściwie nie miałam nic przeciwko, więc się zgodziłam.
Ułożyłam się wygodnie, ale, dokładnie tak,
















