***Rozmowa między Blaire, Cyrusem i Miriam***
Gdy tylko odeszli wystarczająco daleko od pozostałych, Cyrus chwycił matkę za rękę i spojrzał na nią z niedowierzaniem.
— Mamo, dlaczego to zrobiłaś? Nie powinnaś wprowadzać jej do rodziny. Powinnaś ją odseparować, zamiast pozwalać jej jeść z nami kolację.
— Co masz na myśli, synu? Mamy ją traktować jak zwierzątko domowe? Jesteśmy Ashfordami. Co ludzie by pomyśleli, gdybyśmy źle traktowali nowych członków naszej rodziny?
Blaire przerwała, próbując uniknąć kłótni. — Mamo, Silas miał powód do tego małżeństwa. Czy to nie jest robione wyłącznie ze względu na Roxy? Nie powinniśmy w ogóle znać tej dziewczyny. Przyszliśmy tu tylko, żeby rzucić na nią okiem i powiem ci, że nie tego chciał Silas.
— Silas nie jest głową tej rodziny. Zamierza chronić wulgarną dziwkę, która leci tylko na jego pieniądze. To takie upokarzające. Ludzie muszą zobaczyć go z normalną dziewczyną.
— Mamo, wszyscy się z tobą zgadzamy, ale myślę, że powinniśmy uszanować decyzję Silasa, zwłaszcza jeśli wspierasz to szaleństwo — powiedziała Blaire.
— Cyrus, Blaire, nie musicie się o to martwić. Mamusia wszystkim się zajmie. A teraz nie możemy kazać im dłużej czekać.
Miriam nie chciała słuchać ich narzekań na zaistniałą sytuację. Początkowo odrzuciła pomysł Sterlinga i Silasa, ale po spotkaniu z Eleną i ponownym przemyśleniu sprawy, zmieniła zdanie i poczuła optymizm co do potencjalnych rezultatów. Miriam była zdeterminowana, by uczynić Elenę tak pożądaną dla mężczyzny, jak to tylko możliwe, i miała ku temu dobry powód. Miała plan i należała do tego rodzaju kobiet, które zawsze dostają to, czego chcą.
****Elena****
Podczas gdy inni w czasie kolacji kontynuowali pogawędkę, ja siedziałam cicho i jadłam. Głównie rozmawiali o małej dziewczynce, która była najbardziej hołubionym członkiem rodziny. Kiedy próbowała się do mnie zbliżyć, jej tata, orientując się w jej zamiarach, odwracał jej uwagę. Skye wciąż próbowała nawiązać ze mną kontakt, ale gdy Cyrus był zajęty słuchaniem, Maura pilnowała, by między nami zachowany był dystans.
Oczywiście bolało to, ponieważ bardzo chciałabym z nią porozmawiać. Była jednak tylko dzieckiem, które nie rozumiało spraw dorosłych. Skąd mogła wiedzieć, że nie wolno jej ze mną rozmawiać? Chociaż nie zasmuciło mnie to całkowicie, sprawiło, że poczułam się dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy po raz pierwszy tu przybyłam. Pomyślałam, że istnieje powód, dla którego nie może się do mnie zbliżać, a uświadomienie sobie tego sprawiło, że moje całe ciało ponownie zadrżało.
Po kolacji pani Ashford odprowadziła mnie z powrotem do mojego pokoju. Nie chciała, żebym swobodnie poruszała się po domu. Byłam wystarczająco zmęczona, by zbytnio się tym nie przejmować. Zazwyczaj wcześnie kładłam się do łóżka, ale ich życie wyglądało inaczej. Prawdopodobnie nigdy nie musieli wstawać wcześnie do pracy ani do niczego innego.
— Eleno, to był wspaniały wieczór. Przyzwyczaj się do tego typu okazji; lubimy przebywać razem. A teraz wyśpij się dobrze. Jutro mamy jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Odpoczywaj.
Skinęłam głową. — Dobranoc, pani Ashford.
— Dobranoc, Eleno.
Po przygotowaniu się do snu położyłam się i byłam zaskoczona, jak bardzo łóżko było wygodne. Nigdy nie spałam w tak miękkim posłaniu. Mimo że czułam się bardziej komfortowo niż kiedykolwiek, nie mogłam zasnąć. Wydarzenia z tego dnia przywołały wspomnienia mojej rodziny. Ashfordowie tak bardzo się różnili.
Starsze małżeństwo wydawało się głęboko w sobie zakochane, darzyło miłością także swoje dzieci, tworząc rodzaj rodziny, jakiego zawsze pragnęłam. Przypomniało mi to o trudnych chwilach spowodowanych przez Barretta — o całym cierpieniu i trudach, które zniosłyśmy moja matka i ja.
Kiedy obserwowałam, jak Cyrus troszczył się o swoją córkę, nie mogłam powstrzymać myśli o tym, jak bardzo, będąc małą dziewczynką, zazdrościłam koleżankom ojców czekających na nie na lodowisku. Ich ojcowie byli ich największymi fanami, zabierali je na zawody, dbali o ich bezpieczeństwo i zawsze dopingowali je z boku.
Czasami wyobrażałam sobie, jak wyglądałoby moje życie, gdybym miała troskliwego ojca, który nie zostawiłby mojej matki, gdy dowiedział się, że jest ze mną w ciąży. Zastanawiałam się, czy w ogóle kiedykolwiek mnie pragnął.
Niekiedy dopuszczałam do siebie myśl, że on wraca, próbuje wszystko naprawić i szuka mojego przebaczenia za to, że nas opuścił. Byłam na niego wściekła i wiedziałam, że powinnam go nienawidzić, ale wiedziałam też, że mogłabym mu wybaczyć, gdyby szczerze chciał zadośćuczynić za swoje błędy. Wierzyłam, że powoli zdołałby mnie do siebie przekonać, a ja byłabym szczęśliwa, mając ojca, któremu na mnie zależy.
Musiałam powstrzymać te myśli, bo sprawiały jedynie, że serce bolało mnie jeszcze bardziej. Zakładałam, że Ashfordowie to rodzina, do której nigdy nie będę należeć, a mojego biologicznego ojca prawdopodobnie w ogóle nie obchodziło moje istnienie.
***W sypialni państwa Ashford***
Miriam siedziała przy swojej toaletce, nakładając krem na noc i delikatnie wmasowując go w skórę. Kiedy skończyła, spojrzała w lustro i czuła się więcej niż zadowolona ze swojego wyglądu. Uważała, że te wszystkie pieniądze, które wydała na operacje plastyczne, były tego warte.
Aby zrobić niespodziankę mężowi, założyła jedynie mikroskopijne koronkowe stringi i okryła się cienkim szlafrokiem. Idąc do sypialni, zastała męża już w łóżku. Spojrzał na nią głodnym wzrokiem i szeroko się uśmiechnął.
Miriam dosiadła Sterlinga na łóżku, sadowiąc się na jego kolanach, z nogami po obu stronach jego bioder, czując jego podniecenie.
Przesunął dłonie w górę, by rozchylić szlafrok żony, chwycił jej piersi w dłonie i zaczął je masować, pocierając sutki kciukami.
Nawet odczuwając seksualne podniecenie, nie chciał przegapić okazji, by zapytać żonę o dzisiejszy dzień.
— Miriam, o czym dzieci chciały z tobą porozmawiać przed kolacją? — zapytał, ani na chwilę nie zwalniając swojego uścisku. Miriam się roześmiała.
— Zrugały mnie za to, jak traktowałam Elenę. Ich zdaniem powinniśmy zamknąć ją pod kluczem.
— Myślę, że mają rację, moja droga. Jestem pewien, że Silas będzie na ciebie wściekły.
— Nie przeszkadza mi to, jeśli na koniec będzie szczęśliwy. Elena jest piękna i wyjątkowa. Silas porzuci Roxy; sam zobaczysz.
— W układzie z Roxy chodzi o nasze pieniądze i reputację, a to nie jest miłe zagranie z twojej strony. Jeśli ona spodoba się Silasowi, niewiele będziemy mogli zrobić.
— Sterling, jeśli Roxy zniknie z życia Silasa, nie będę miała nic przeciwko, jeśli przez jakiś czas będzie na mnie wkurzony. Robię to dla niego, a on jeszcze będzie mi wdzięczny.
— Wiesz, że Silas popełnił błąd, a Lucchino mu tego nie wybaczy. Elena wpadnie w kłopoty. Może wkrótce zginąć.
— Ktoś chce nas wrobić. Jestem pewna, że Silas mówi prawdę i nie był wplątany w ten wypadek. W związku z tym nie powinni jej tknąć.
— Mam tylko nadzieję, że Silas jest szczery, ale w takim razie musimy dowiedzieć się, kto próbuje podsycić konflikt między naszymi dwiema rodzinami.
— To już twoje zadanie, Sterling.
Uśmiechnął się do żony, delikatnie pieszcząc jej piersi i lekko pociągając stwardniałe sutki między palcami.
— Tak, kochanie, ale wciąż nie mogę zagwarantować, że Elena będzie mogła z nami zostać, nawet jeśli wiem, jak bardzo tego pragniesz.
— Sterling, ona byłaby idealna dla Silasa. Jest piękna i wyjątkowa. Chcę jej w naszej rodzinie.
— W porządku, kochanie, postaram się. Obiecuję. — Sterling zaśmiał się z uporu żony.
Miriam uśmiechnęła się uwodzicielsko i zrzuciła szlafrok. Powoli pochyliła się do przodu, pozwalając, by jej sutek otarł się o usta męża. Jednak zaledwie dwie sekundy później jej wargi wykrzywiły się w uśmiechu, po czym zamknęła oczy, gdy mąż łapczywie chwycił jej sutek między zęby, ssąc go i wodząc wokół niego językiem.
Sterling i Miriam byli razem od 37 lat, a mimo to nadal kochali się namiętnie. Sterling szanował i podziwiał żonę za to, że znosiła ból operacji plastycznych i zabiegów upiększających, aby czuć się dla niego atrakcyjną, mimo że nigdy jej o to nie prosił. Miriam kochała swojego męża i ceniła życie, które jej zapewnił.
















