– Dokładnie wiesz, o czym mówię.
– Elena. – Wypowiedział moje imię tonem pełnym ubolewania. – Nie miałem z nimi nic wspólnego.
– A jak myślisz? Kto w to uwierzy?
– Ty.
– Kurewsko się mylisz.
– Okej.
Usiadł i skrzyżował ramiona.
– Miałem Roxy. Te zdziry to jej przyjaciółki. Roxy zabiłaby je, gdyby dowiedziała się, że miały coś ze mną wspólnego. Nie zaprzeczam, że obok Roxy miałem wiele innych. Mówi
















