To dodało mi odwagi. Zsunąłem Skye z kolan, gładząc ją po głowie, by upewnić się, że nie usłyszy niczego z rozmowy.
– Słucham.
– Jedna z osób z ich personelu właśnie od nich odeszła. Była gosposią. Dowiedziałem się, gdzie mieszka. Myślę, że powinniśmy ją odwiedzić.
– Tato, nie sądzę, żeby po prostu pozwolili swojemu byłemu personelowi opowiadać nam o tym, co wydarzyło się w rezydencji Lucchinów.
















