Im bliżej było do przyjęcia, tym bardziej żałowałam, że nie jestem gdziekolwiek indziej. Bliźniacy szli za mną niczym ochroniarze. Gdy dotarliśmy do głównego holu, wmieszaliśmy się w tłum zmierzający w stronę tylnego tarasu, który był już wypełniony ludźmi. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, ich ojciec nas dostrzegł i podszedł.
– Cassidy, droga moja, mam ludzi, których musisz poznać. – Chwycił mnie za r
















