Weszłam do kuchni i skierowałam się prosto do ekspresu do kawy. Colt już tam był, nalewając mi filiżankę. Westchnęłam z wdzięcznością, odbierając ją od niego i dziękując mu pocałunkiem w policzek. Po dodaniu śmietanki wzięłam pierwszy łyk i mruknęłam z zadowoleniem, czując, jak kofeina zaczyna działać.
Cam był zajęty przy kuchence, a kiedy zaproponowałam pomoc, odprawił mnie machnięciem ręki. Usia
















