Colt w końcu wywalczył sobie miejsce obok mnie, a pozostali, mrucząc pod nosem z udawaną urazą, podeszli, by każdy z nich złożył na moich ustach pocałunek, zanim zajęli miejsca na drugim materacu. Griff wciąż mnie trzymał, gdy Colt wślizgnął się do łóżka z mojej drugiej strony. Pochylił się i delikatnie przycisnął swoje wargi do moich.
— Dobranoc, maleńka; kocham cię — szepnął Colt. Posłaliśmy sob
















