Obudził mnie śpiew ptaków i ciepło promieni słonecznych wpadających przez okno. Ramię Colta spoczywało ciężko na mojej talii, a jego ciało było opiekuńczo wygięte wokół mojego. Dłoń Cama wciąż była spleciona z moją po drugiej stronie, nasze palce luźno połączone we śnie.
Przez kilka sekund po prostu... leżałam. Słuchając spokojnego oddechu dwóch mężczyzn przyciśniętych do mnie. Czując się bezpiecz
















