Gdy samolot dotknął ziemi i wyhamował, w końcu wypuściłam oddech, który wstrzymywałam przez całe wieki. Nogi miałam jak z waty, ale byłam zachwycona, że znów stoję na twardym gruncie. Ściskałam dłoń Cama, gdy schodziliśmy po schodach na płytę lotniska, powstrzymując się, by z wdzięczności nie ucałować asfaltu.
Vaughn czekał już przy krawężniku z włączonym silnikiem lśniącego czarnego SUV-a. Kiedy
















