– Wow, Kieran, dom twoich rodziców jest piękny – wydechnęłam, gdy wjeżdżaliśmy na kolisty podjazd. Dom był ukryty na tyle daleko od drogi, że zza drzew był niewidoczny. Pomalowany na delikatny szary kolor z wyrazistymi białymi obramowaniami, piętrowy budynek przycupnął na tle starego lasu, a przed ścianą drzew rozciągał się szeroki, otwarty trawnik. Po prawej stronie kamienna ścieżka prowadziła do
















