Wpatrywałam się w Kierana z przerażeniem, gdy podawał mi telefon. — Yyy, nie chcę z nim rozmawiać; będzie marudny — błagałam, próbując oddać mu urządzenie.
— Przepraszam, kochanie. Mówiłem ci — zrobię dla ciebie wszystko oprócz ratowania ci tyłka, gdy masz kłopoty u Colta lub Becketta. A teraz z nim porozmawiaj. — Nachylił się i nacisnął zielony przycisk odebrania, zanim zdążyłam zareagować.
Z gło
















