Obudziłam się z uczuciem niepokoju.
Nie był to do końca lęk. Nie strach. Ale coś zmieniało się w powietrzu i czułam to w piersi, zanim zdążyłam to nazwać.
Bliźniacy wciąż mocno spali po obu moich stronach, ciepły i solidni. Leżałam tak przez chwilę, obserwując miękkie poranne światło rozlewające się po podłodze. Ten dom – i ludzie w nim mieszkający – wciąż momentami wydawali mi się nierealni. Ale
















