Kiedy zadzwonił budzik, jęknęłam. Cam, wciąż na wpół uśpiony, wymacał telefon i włączył drzemkę. Dwukrotnie.
Po drugiej rundzie usiadłam, przeszłam nad Coltem i poczłapałam do łazienki. Gdy wyszłam, Cama już nie było, a Colt siedział na łóżku, pocierając twarz dłońmi.
Wyciągnął rękę, a ja stanęłam między jego nogami. Oplótł mnie ramionami w talii, opierając policzek o mój brzuch.
— Jak się rano cz
















