Przez większość drogi do domu siedziałam, wpatrując się w swoje dłonie. Kiedy wjechaliśmy na strzeżone osiedle, Beckett delikatnie ścisnął moją rękę. Spojrzałam na niego i posłałam mu niepewny uśmiech.
— Wszystko w porządku, skarbie? — zapytał cicho. Skinęłam głową, po czym przypomniałam sobie o zasadzie Becketta dotyczącej używania słów. — Tak — szepnęłam prawie niesłyszalnie.
Oczy zaczęły mnie p
















