Czekałam dwadzieścia minut, zanim wyszłam tylnymi drzwiami. Miałam nadzieję, że to wystarczająco długo, by Tyra bezpiecznie wyprowadziła dzieci odpowiednio daleko. Każde usłyszane warknięcie i kłapnięcie szczęk napinało moje nerwy do granic możliwości. Strach wmurował mnie w ziemię, błagając, bym została. Łatwiej byłoby zostać. Nie mogłam się nawet zmusić, by spojrzeć przez okno i zobaczyć, co się
















