Kiedy miałam siedem lat, poprosiłam mamę o nowy rower. Pragnęłam tego roweru bardziej niż czegokolwiek, przekonana, że rozwiąże on wszystkie moje dziecięce problemy. Jaskraworóżowy, z falami delikatnej pomarańczy, jasnymi wstążkami zwisającymi z kierownicy i dużym wiklinowym koszem z przodu. Błagałam i prosiłam, negocjowałam i krzyczałam, aż zsiniałam na twarzy.
Mama kupiła mi rower dwa miesiące w
















