Jej kręcone włosy były spięte w koński ogon, a strój sportowy zamieniła na obcisłą koszulkę na ramiączkach i parę szortów. Jej piersi wylewały się górą z topu, a ja nie mogłam zignorować znajomego i intymnego sposobu, w jaki uśmiechała się do Atlasa, kładąc wypielęgnowaną dłoń na jego bicepsie.
– Widziałam, jak obserwujesz nasz trening – zapiszczała. – Tak się cieszę, że przyszedłeś.
Odeszłam, gdy
















