„Atlas?” sapnęłam, instynktownie kładąc dłonie po obu stronach jego twarzy.
Jego skóra była gładka i zimna jak lód, blada jak jego zasnute mgłą oczy. Opuszki moich palców bolały, gdy muskały zarost na jego brodzie, i przysięgłabym, że widziałam najlżejszą nutę pary.
Chwyciłam magię, która czyniła mnie tym, kim byłam, i użyłam słońca, by zbudować mały ogień w trzewiach. Pozwoliłam temu ogniowi ro
















