– Dzień dobry, kotku – odezwał się Atlas z drugiego końca pokoju. Opierając się o ścianę ze skrzyżowanymi umięśnionymi ramionami, wpatrywał się we mnie tymi swoimi niewzruszonymi, krystalicznymi oczami. – A teraz, czy zechciałabyś mi powiedzieć, co się z tobą, do diabła, działo?
Miałam zaledwie kilka sekund na podjęcie decyzji, czy chcę cokolwiek mówić. Nie byłam do końca pewna, co mi się przytraf
















