Atlas i ja zagłębialiśmy się w ciemność. Nawet z moim wzrokiem Fae, łukowate ściany jaskini oświetlała znikoma ilość światła. Przesunęłam opuszkami palców po szmaragdowym płomieniu i ze zdziwieniem odkryłam, że jest gorący w dotyku.
– Dziwi cię, że ogień parzy? – zachichotał Atlas, a jego śmiech był szorstki i nieco chrapliwy.
– To zielony ogień, Atlasie. Nie wiedziałam, czy jest inny, czy coś w t
















