– Zabiję ich wszystkich – warknął w moją szyję, co, jeśli w ogóle, tylko dodało oliwy do ognia rozpalonego podniecenia pulsującego między moimi nogami.
– Może ci na to pozwolę – wymamrotałam, bez tchu i niemal drżąc.
Byliśmy tak blisko… i nie żałowałam tego. Ani trochę, prawdę mówiąc. Jeśli już, czułam, że zanosiło się na to od dawna. Cały gniew i wściekłość świata nie mogły wymazać przyciągania w
















