Dwa dni; tyle czasu przesiedziałam w gościnnym pokoju w domu Liama.
Jedzenie smakowało w moich ustach jak popiół, mieszając się ze śliną w obrzydliwą papkę o konsystencji cementu. Czułam, że wszystko mnie swędzi i jest mi niewygodnie we własnej skórze, ale nie potrafiłam zmusić się do przemiany.
Dzień po walce odbyła się wielka ceremonia ku czci wszystkich utraconych istnień. Nie mogłam zwlec się
















