Malakor:
– Czy to, kurwa, takie trudne, dopaść tę kundelkę w pojedynkę? – syknąłem, krocząc po zamarzniętej tundrze tego, co niegdyś było wielkim zamkiem.
– Mój panie, wiesz równie dobrze jak ja, że dopóki jest ze swoim przeznaczonym, połączenie się z nią jest niemal niemożliwe. – wydyszał Strife, z szacunkiem skłaniając głowę.
– W porządku. W takim razie będę się z nią bawić, dopóki się nie złami
















