Kael:
„VANYA!” krzyknęliśmy. Valerius błyskawicznie teleportował nas pod drzwi naszej sypialni, gdy krzyki bliźniaków niosły się echem po korytarzu.
„Po co tu wlazłeś?” – mroczny, warczący głos Vanyi zagrzmiał z pokoju dziecięcego, gdy wpadliśmy do środka, zastając Vanyę trzymającą jasnowłosego mężczyznę za barierką tarasu.
„Wybacz, Wasza Wysokość” – zacharczał mężczyzna, a jego oczy spotkały się
















