POV Vanya:
Poranne słońce uderzyło mnie w twarz w sekundzie, gdy wyszliśmy przez ciężkie, tylne drzwi, obmywając moją skórę ciepłą, złotą falą. Po czternastu latach zamknięcia w wilgotnej, zamarzającej podziemnej celi, sam ogrom rozległych ziem stada, rozciągających się przede mną, wydawał się być snem na jawie. Powietrze smakowało bogato, gęste od zapachu wilgotnego mchu, świeżej sosny i wyraźneg
















