POV Kael:
Cisza mojego prywatnego gabinetu miała być azylem, spokojnym miejscem, w którym mogłem oczyścić umysł po chaosie patrolu na granicy. Zamiast tego moje rozbiegane myśli uporczywie krążyły wokół aroganckiego wybryku Alfy Dariusa na południowym skraju naszego terytorium. Ten nadęty skurwiel naprawdę tam stał, poprawiając marynarkę, i na moich oczach oferował ogromną sumę w twardej gotówce,
















