OK, proszę bardzo:
ASHLEY.
– Hej, skarbie. – Pisnęłam, podskakując z zaskoczenia. Sinclair zachichotał, odrywając się od ściany i stając przede mną.
– Ty to jesteś strachliwa. – Drażnił się, na co zmarszczyłam brwi i uderzyłam go torebką. – Nie jestem, cicho! Nie widziałam, że tam stoisz.
– Wiem, ale spodziewałem się, że na dźwięk mojego głosu rzucisz mi się w ramiona, a nie przestraszysz. – Jęk
















