ASHLEY.
No i wreszcie wszystko rozumiem! To wyjaśnia, dlaczego zachowywał się tak cholernie dziwnie przez cały dzień. Te spojrzenia i ta niechęć do odwracania wzroku. Wiedział, co robi, i na Boga! Chyba nienawidzę tego człowieka jeszcze bardziej, niż dotychczas.
– Panie Corey, nie sądzę… – odwracam się do mojego nauczyciela matematyki, ale zostaję uciszona uniesieniem jego dłoni. – Powiedział mi
















