Jasnowidz.
Miałem plany. Rozsądne zamiary spędzenia reszty nocy w ramionach Little Greene, a jednak jestem tutaj, w drodze do osoby, której wolałbym nie widzieć, bo do cholery przekroczyła granicę. Znowu.
Trzaskając drzwiami samochodu, marszczę brwi, stojąc przed rezydencją. Kieruję się ku drzwiom i wchodzę bez słowa, ignorując powitanie kobiety za mną.
"Gdzie on jest?" pytam Kelvina, który wpa
















