Seraphina
Declan pochylił się, by podnieść poduszkę z podłogi, a jego wyraz twarzy wyrażał raczej rozbawienie niż irytację. Patrzyłam, jak podchodzi do mojego łóżka i delikatnie kładzie poduszkę za moimi plecami, a jego ruchy były ostrożne i celowe.
"Czy ktoś przyszedł cię odwiedzić?" - zapytał swobodnym tonem, ale jego oczy lustrowały pokój, dostrzegając rozsypane kwiaty i nieco rozkopane szpital
















