Seraphina
Bez wahania Declan podszedł do mnie i położył dłoń na moim ramieniu; był to gest zarówno opiekuńczy, jak i zaborczy.
– Pani Vance – głos Declana był uprzejmy, lecz zimny jak lód. – Dawno się nie widzieliśmy. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam w niczym ważnym.
Postawa Veroniki natychmiast uległa zmianie, a jej wrogość ustąpiła miejsca wyćwiczonemu uśmiechowi. – Panie Sterling, cóż za miła
















