Declan
Sala konferencyjna w Nowym Jorku przypominała klatkę. Mój ojciec, Reginald, siedział naprzeciwko mnie, a jego zniszczona czasem twarz przypominała kamień, gdy przedstawiałem moje rozwiązanie sporu terytorialnego z ludźmi.
– Negocjacje to nasza najlepsza opcja – powiedziałem stanowczo. – Ustalimy jasne granice bez rozlewu krwi.
Śmiech mojego ojca był zimny. – Negocjacje? Z ludźmi, którzy kra
















