Seraphina
Wracałam do sali Jareda, kiedy usłyszałam podniesione głosy dobiegające z korytarza. Przyspieszyłam kroku, rozpoznając piskliwy ton Jane Swift, który przebijał się przez typową szpitalną ciszę.
– To twoja wina! – Jane dźgała palcem w stronę Lyry, która stała obok Octavii. Obie wyglądały na zszokowane. – Mój syn walczy o życie przez ciebie! Jesteś tylko utrapieniem, chodzącą katastrofą dl
















